By 

O pewnej niepozornej galerii


„W prowincjonalnym małym mieście, tak niepozornie mija życie i wszystkie dni są takie proste, jak prosta bywa pieśń lub miłość… (życie?)”. Na myśl przychodzi pewna niepozorna, ukryta w starym, zarośniętym ogrodzie – stara, wiejska chata. A w niej – no cóż, magia, po prostu magia…

To był chyba początek września, gdy moje nogi powiodły mnie wprost na pewną malowniczą wyspę. Przyjemnie tak wysiąść z promu, wsiąść na swój rower i jechać, jechać, jechać przed siebie z kartką, na której widnieje tylko adres. Żadnych wskazówek, którędy. Ciężki plecak i koła uginające się pod moim naporem – po co sakwy? Nie zdążyłam zakupić, to nie ma – kto chce znajdzie sposób, kto nie chce, odnajdzie powód – mawiają.

Zawsze, a szczególnie teraz, gdy w moje uporządkowane dotąd życie wtargnął chaos i zamieszanie, wracam sobie myślami tam, gdzie ludzie żyją inaczej. Spokojnie. Bez wariactw, wzajemnego wyścigu po… sukces i apanaże. Myślisz, nie ma takiego miejsca? Jest, byłam, widziałam.

Nie napiszę, jak tam dotarłam. Nie ważne. Ale jeśli tylko zechcesz, powiem jak trafić. Mam nadzieję, że jeszcze pamiętam. Znalazłam ją przypadkiem i to, co zobaczyłam, poczułam, zasmakowałam siedzi w głowie do dziś. Usytuowana w rozległym, starym ogrodzie posiadłość w niczym nie przypominała galerii. Galerii, którą ktoś otworzył w szczerych polach. Nie do pomyślenia prawda? Myślisz jak to? Czy to się opłaca? Musieli zrobić analizy konkurencji, sprawdzić przepustowość szlaku, obliczyć co i za ile… Nie.

Tu nie ma konkurencji (a przynajmniej takiej, jaką znamy my), są za to ludzie, ich wzajemne przyjazne, oparte na uśmiechu, życzliwe relacje i tylko w sezonie, który nie trwa długo, uwaga cyklistów ochoczo odwiedzających ten nieziemski, acz jak najbardziej realny zakątek.

Stoi sobie więc taka urokliwa, wiejska chałupka, dookoła kolorowe malwy zdobią równie barwne ławy i krzesła, które ktoś ustawił dla gości. Na ścianie napisane odręcznie ładnym, kaligrafowanym pismem menu. Naleśniki z dżemem, szarlotka ze świeżych jabłek polana ciepłą czekoladą, sernik z puszystego, domowego twarogu, a do tego aromatyczna kawa z pianką w kształcie podniebnych cumulusów.

W środku zaś mnóstwo oryginalnych skarbów rękodzieła. Wyrabiane z ciasta figurki, haftowane serwetki, ozdóbki, dekoracje. Wszystko, czym kobiety lubią się zachwycać, a i niektórzy mężczyźni nie gardzą. Kurzołapki, które zazwyczaj stoją na półkach wymieniane sporadycznie – na wyspie są czymś, co przykuwa uwagę spacerowiczów, gdy przechadzają się uliczkami niewielkich miasteczek – bo zasłon, firan tu nie uświadczysz.

To wszystko dla gości. I choć turyści czasem przemkną tuż obok, pewnie jedynie nieliczni dostrzegą ukryty w chaszczach drewniany, drogowskaz wskazujący kierunek.

Skoro tak, dla kogo to wszystko? Jakim cudem galeria funkcjonuje… dywagujesz. Otóż tutaj ludzie wspierają swoje inicjatywy. Wszystko ma swoją cenę. Bo praca to serce, które ktoś w nią włożył. Każdy nieużywany przedmiot znajduje miejsce na krzesełku przy drodze, obok samodzielnie wyhodowanych papryczek, pomidorów i innych pyszności. Tuż obok, skarbonka. Mieszkańcy nie zwykli się okradać, a wspierać, by żyć w zgodzie, szacunku i przyjaznych relacjach.

Przyjemnie wpaść słonecznym popołudniem na naleśniki z kawą, zamienić parę słów i wrócić do domu z przeświadczeniem, że jutro sąsiad z odległej czasem okolicy, bo fakt nie ma tu głośnych metropolii, skorzysta z Twoich dobrodziejstw i pracy.

I to nie jest bajka… a prawdziwe życie w miejscu, które istnieje na ziemi i o którym nie raz jeszcze napiszę. A to nie jedyny taki zakątek. Jest ich w świecie jeszcze kilka. Widziałam.

Miłego weekendu…

Kinga
O mnie

Miło mi, że zagościłeś na mojej stronie bez względu na to, czy stało się to przypadkowo, czy może mieliśmy już okazję się poznać. A może znamy się całkiem dobrze? To miejsce w sieci poświęcone jest głównie pisaniu, bo copywritingiem zajmuję się od wielu lat. Zabawa słowami to zajęcie, które dostarcza mi sporą frajdę, będąc równocześnie wiernym towarzyszem w codziennej pracy.

1 Komentarze

Goga
Reply 4 listopada 2016

Często też tak myślę :) To bardzo pomaga :) Uwielbiam miejsca pełne ciszy, w których ma się wrażenie jakby czas płynął tajemniczo powoli :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *